No to poszło...
Poszły sobie w świat dwie lalki :-( Jednej to nawet trochę żałuję, ale tylko ze względu na jej włosy ;-p Jakoś nie mogłam się zebrać, żeby wyszydełkować jej hawajską spódniczkę z trawy. nawet obiecałam sobie, że jak nikt nie kupi to zostanie i... i nie mam lalki :-( Na pożegnanie zapozowały wspólnie do pamiątkowego zdjęcia dla mnie - jeszcze zdążyły zapyszczyć, że nagie nie pojadą i kazały się w kostiumy kąpielowe przebrać swołocze jedne ;-P
I kilka drobnych ciuszków również poszło w świat.