Odebrałam kilka dni temu z poczty niespodziewajkową przesyłkę od kuzynki z Warszawy,
a w niej...
cudna dziewczyna rocznik 1986
z ubrankami, które wyszły spod łapek mojej kuzynki (wpadłam właśnie przez nią w kompleksy krawieckie :-( )
Wiedziałam, że kuzynka Fleur posiada (że jej się pudełko zachowało :-D), ale nie sądziłam, że laleczka sama wybierze się do mnie w podróż bez biletu powrotnego :-) Kiedy Asia ją odnalazła, myślałam, że zostanie dawcą ciałka dla mojej biedulki, ale jak ją zobaczyłam - zostanie taka jaka jest (czeka ją tylko reroot - widać, że kłaczki zostawia dookoła).
Mirka nie byłaby sobą, gdyby nie rzuciła się na to co nie jej - BUTY. Prawie wszystkie oprócz 2 par pasują jak ulał ;-)