niedziela, 9 stycznia 2011

6. Zniechęcenie

Zniechęca mnie psujący się komp (wieszanie, samowyłączanie) w chwili, gdy przeglądam blogi, strony i... kaput zanim zapiszę lub dodam do zakładek :-(

Jest postęp dioramkowy ;-) Powstała ściana (okleiny czekały od wiosny :-( ), a powstała przypadkiem - szukałam czegoś w segmencie (szperałam wśród szmatek) i na łepetynę spadła mi teczka od bloku rysunkowego. Wystarczyło okleinować i dwie potrzebne ściany są :-)

Powyciągałam szmatki (kocham lumpeksy) i stare wydruki i... w trakcie szycia są dwie identyczne spódniczki (jedna dla barbie i jedna dla tonnerki) oraz sukienka, która gdy ją wykroiłam wydawało się, że będzie pasować na tonnerkę, a w finale prawdopodobnie wejdzie wyłącznie na barbie :-(

Znalazłam stare, gotowe do zszycia wykroje na Barbie - niektóre mają lat kilkanaście, ale to nie moja wina, że siostra tak szybko wyrosła z wieku lalkowego - wczoraj bawiła się na swojej studniówce ;-) Czeka mnie trochę szycia, a wciąż wilkiem patrzę na maszynę :-( Przybyły kolejne wyrysowane na szmatkach wykroje i... czkają, aż będę miała ochotę wziąć igłę do ręki. Mam ochotę ufilcować igiełkami filcowe korale dla moich bałd. Pod stołem niczym wyrzut sumienia czeka reklamówka z czarnymi szmatkami na kreacje studniówkowe, w szafce złoto- i srebrno-nitkowe materiały na zabawy karnawałowe. Na półce leży kordonkowy zaczątek kiecki dla Cinderelli - skończyłam dół i czas iść w górę z kiecką...

Kombinuję, gdzie tu sobie zrobić miejsce, aby modeliną się pobawić, biscornu w końcu jakieś skończyć...

Ech...
Za dużo chcę zrobić, a za mało chęci do roboty mam :-( Dopadła mnie depresja bezrobotnego :-(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz